Wirtualna wycieczka Wirtualne archiwum Facebook Kup bilet
Satanowski Kup Bilet
A A A
Skrzypek na dachu

Skrzypek na dachu

Autor:J. Joseph Stein

Reżyseria: Artur Hofman

Premiera: 12-11-2011

Cena biletów:

40 PLN (I miejsca)

35 PLN (II miejsca)

30 PLN (III miejsca)

Przekład: Antoni Marianowicz

Reżyseria: Artur Hofman
Scenografia i kostiumy: Mariusz Napierała
Choreografia: Violetta Suska
Muzyka: Jerry Bock
Teksty piosenek: Sheldon Harnick
Kierownictwo muzyczne i przygotowanie wokalne aktorów: Dariusz Łapkowski
Realizacja świateł: Kazimierz Kowalski
Asystent reżysera: Beata Przewłocka
Inspicjent/sufler: Dorota Pietrusińska

Obsada:

Tewie - Krzysztof Kolba  /  gościnnie   Andrzej Witlewski                                                                                 
Gołda - Teresa Suchodolska
Cajtla - Aleksandra Wojtysiak
Hudel - Marta Masłowska
Chawa - Anna Suchowiecka
Szprynca - Maria Semotiuk
Bilka - ***
Jenta/Fruma-Sara - Beata Przewłocka
Motel Kamzoil - Marcin Tomasik
Perczyk - Piotr Szejn
Lejzor Wolf - Lesław Ostaszkiewicz
Mordka - Mikołaj Ostrowski
Rabin - Jerzy Przewłocki
Mendel - Michał Żołyński
Abram - Jacek Gudejko
Naum - ***
Babcia Cajtla - Maria Makowska-Franceson
Policjant - Krzysztof Bartoszewicz
Fiedka - Jerzy Michalski (gościnnie) / Grzegorz Pacanowski (gościnnie)
Skrzypek - ***
Mieszkańcy Anatewki:

- Piotr Boratyński
- Irena Adamiak
- Mariusz Michalski
- Artur Hauke

 

_____________________________________________________________________________

Z Arturem Hofmanem rozmawiam o tradycji, swojskości kultury

żydowskiej i uniwersalności „Skrzypka na dachu"

Na czym polega fenomen „Skrzypka na dachu"?

Przede wszystkim na uniwersalności, która polega na tym, że jest to sztuka o tematyce żydowskiej, a pewne sprawy, których dotyczy, są ogólnoludzkie. Typ sowizdrzała, czyli człowieka ubogiego, przekornego, z pewną filozofią życia jest powszechny dla każdej kultury. Szolem Alejchem napisał „Dzieje Tewjego Mleczarza", książka została przetłumaczona na wiele języków świata. Gdy została wydana w Japonii, Japończycy uznali, że ma w sobie typowo japońskie poczucie humoru. Wszędzie już jako literatura cieszyła się dobrym odbiorem, a fachowcy amerykańscy zrobili z niej świetny musical, bazując na muzyce ludowej. Myślę, że szczególnie w Europie Środkowo–Wschodniej, w Polsce, gdzie kultura żydowska była bardzo bogata do wojny, zachowujemy tę pamięć, bo wiemy jak ona funkcjonowała.

Od kilku lat wracają i pojawiają się coraz to nowe festiwale kultury żydowskiej. Skąd właśnie ten powrót do tradycji, do kultury?

Pośrednio dzięki „Skrzypkowi", ponieważ takie zainteresowanie zwłaszcza młodego pokolenia kulturą żydowską nastąpiło w połowie lat osiemdziesiątych. Kilka lat później Polska stała się normalnym państwem i zaczęły być tłumaczone książki Isaaca Bashevisa Singera, a po otrzymaniu przez pisarza nagrody Nobla znikały bardzo szybko z półek. W tych latach po raz pierwszy został wyemitowany „Skrzypek na dachu" w telewizji. Ten film z lat sześćdziesiątych z Topolem w roli głównej na żądanie publiczności był pokazywany jeszcze raz. Na bazie tego ożywienia, zainteresowania kulturą powstawały inne produkcje. W naturalny sposób odbywa się w Krakowie Festiwal Kultury Żydowskiej.

W Warszawie na Placu Grzybowskim tysiące ludzi uczestniczy w różnego rodzaju przedsięwzięciach. Tańczą horę na ulicy, czy biorą udział w warsztatach. W wielu miastach i to nawet takich, w których po wojnie nie było już śladów obecności Żydów, pojawiają się takie festiwale. Jeżeli chce się przypomnieć, skąd pochodzimy, to kultura żydowska jest też elementem naszej. Pamiętajmy, że Rzeczpospolita w czasie tysiąca lat istnienia przez większość czasu była państwem wielokulturowym i wielonarodowym. To po wojnie stała się niemalże jednorodna. Więc dobrze, że kultywujemy pamięć, a najlepiej poprzez kulturę i to, co jest miłe.

Wspomniał Pan o filmie, o roli Topola, mamy też przed oczami wersję z Broadwayu. Czy trudno się robi spektakl dla widza, który jest opatrzony z tym filmowym czy musicalowym obrazem?

Raz to pomaga, raz przeszkadza. Kiedy sztuka wystawiana jest z jakimś wielkim przepychem, albo miejsce akcji jest bardzo specyficzne, to jest trudniej. Natomiast w tej sytuacji nie ma takiego technicznego problemu, bo kostium czy dekoracja nie będą odstawały od wersji amerykańskiej. Może nawet będą lepsze. Powiedziałbym nawet, że część wykonawców w Polsce ma de facto większe pojęcie o tej kulturze nieźli tam na przykład przeciętny Amerykanin. Dla realizatorów z Broadwayu wystawienie „Skrzypka" było wyważaniem otwartych drzwi. Przy ich „Chicago" czy „Kotach" był takim ewenementem i widać było, że został zrobiony dla tej żydowskiej części społeczności Nowego Jorku, potomków emigrantów z Anatewki. To ich wnukowie, czy prawnukowie, dzisiaj dentyści, adwokaci, oglądali, jak pradziadowie byli mleczarzami, rzeźnikami i rzemieślnikami gdzieś w Europie Wschodniej. To taki sentymentalny powrót. Nie jest on tak odległy cywilizacyjnie czy kulturowo, a teksty, które padają z ust bohaterów są nieśmiertelne. Dopóki zupełnie nie staniemy się cyborgami, to takie sformułowania powinny do nas trafiać. A z drugiej strony należy dołożyć starań, żeby pewien smak i charakter tego żydostwa nie był taki kabaretowy czy szmoncesowy tylko naturalny. Jeżeli damy jakiś fragment charakterystyczny, ty tylko po to, by ubarwić spektakl. Dlatego chcę, by przebieg akcji był także porządnym teatrem dramatycznym.

Mówił Pan bardzo dużo o uniwersalności. Będziemy w Anatewce, której nie ma. Czy faktycznie ona zaginęła, czy może jest w każdym za nas i kim dla każdego z nas jest Tewje?

Tewje to taki mądry wujek. Ktoś z bliskiej rodziny, kto jest dobrym wzorcem. Człowiek nieszczególnie uczony, bo takim nie jest, ale ten, który mówi takie proste prawdy o życiu i trafia tym w sedno. Poza tym przykre przygody, które go spotykają, dotyczą każdego z nas, więc musimy uczyć się, jak na nie reagować. On pokazuje, że najlepiej z pogodą ducha i przymrużeniem oka. Nie należy wszystkiego traktować tak strasznie tragicznie. Przecież skrzypek na dachu to metafora naszego losu i, jak on sam mówi, każdy z nas balansuje jak na linie życia. Bo to jest prawda. Dawniej ludzie czy to w polskiej tradycji chrześcijańskiej, czy żydowskiej zawsze mówili „jutro, jak Bóg da". Przecież nie wiemy, co będzie . My nowocześni ludzie, już tak nie mówimy. Tewje jest bliski, ponieważ czujemy, że zawsze był blisko ktoś, kto przypominał sposobem myślenia czy charakterem tę postać. Uniwersalność tego typu przedstawień, tematu, polega na tym, że poprzez swoją rodzajowość są jednocześnie łatwe do odczytania dla każdego.

Realizował Pan już „Skrzypka na dachu". Czy ten spektakl będzie inny?

Libretta nie zmienię, ani muzyki, natomiast warunki teatru zmuszają mnie do gimnastyki reżyserskiej. Chcę wykorzystać technikę teatralną, dużą obrotową scenę. Za każdym razem pojawiają się pewne nowinki technologiczne, które mogą zaistnieć w spektaklu. Zespół pracuje bardzo solidnie i z dużym entuzjazmem, dzięki temu udaje nam się tworzyć w miłej atmosferze.

Ale nie jest to Teatr Muzyczny ze swoim zapleczem.

W teatrach muzycznych jest orkiestra, chór i balet - większa armia na scenie, a my tę armię musimy stworzyć. Pozwalam sobie na pewnego rodzaju dowolność. W innym miejscu robię przerwę, nie chce męczyć widza. Oprócz tego zmieniamy czasem elementy scenograficzne, czy rozwiązania poszczególnych scen.

Z drugiej strony doświadczenie robi swoje i wiem, czego można wymagać od aktorów i co będzie miłym efektem dla widza.